Admin | Fortis
Okrągłe pomieszczenie. Stawiając w nim nogę zauważamy kilka kanap rozstawionych wokół stolika i wielkie okno za nimi. Pod nim stoi kolejny stolik i fotel, przy którym uwielbiają odrabiać zadania domowe. Zwykle roi się tutaj od uczniów przebranych w stroje do ćwiczeń, w końcu to Salony aktywnego domu, prawda?
OSOBY POCHODZĄCE Z INNYCH DOMÓW NIE MAJĄ WSTĘPU NA TEREN POKOJU WSPÓLNEGO FORTISÓW.
Och, wow... You're stupid!
Offline
Admin | Fortis
Nattalea, wspaniała dziewczynka przyszła do Pokoju Wspólnego. Nie lubiła tego miejsca. Grr... było takie dziwne. I tyle. Buhaha, ale powody, wiem. Jestem idiotką, cóż poradzić. Jednak wróćmy do dziewczyny o brązowych włosach i nazwisku Parker.
Usiadła na kanapie i założyła nogę na nogę, obserwując ludzi, którzy co jakiś czas wchodzili i wychodzili. Nic interesującego. Żadna osoba nie była warta jej uwagi. I tego, żeby zagadała... Wyjęła słuchawki i włączyła muzykę. W końcu nie zapowiada się na to, by poznała kogokolwiek fajnego.
Och, wow... You're stupid!
Offline
Fortis
Rafael wszedł do pokoju (drżyjcie ludu!) oczywiście nie mógł wejść jak normalny człowiek. Bez koszulki, przepychając się przez tłum, normalka. Tak, Raf uwielbiał świecić gołą klatą, no bo cóż, pracował nad nią (heheszky). Jednak, gdy zobaczył, że patrzą na niego kobity to się speszył i ubrał koszulkę. Tak serio, to zrobiło się zimno. Zobaczył pewną niewiastę, którą z nieznanych przyczyn uwielbiał drażnić, więc usiadł naprzeciwko na fotelu, rozkładając nogi.
Offline
Admin | Fortis
Nattalea patrzyła na chłopaka, który usiadł na przeciwko niej, unosząc głowę. Skrzyżowała ręce na piersi i dalej się na niego gapiła, mrugając co jakiś czas. Jednak szybko jej się to znudziło, poprawiła koszulkę i przełączyła piosenkę na kolejną. Wróciła do mrożenia mierzenia wzrokiem obecnych dookoła.
Gdy to też jej się znudziło, wróciła wzrokiem do chłopaka, siedzącego na przeciwko. Zmieniła nogi i zastygła w bezruchu, zamykając oczy.
Och, wow... You're stupid!
Offline
Fortis
- Zastanawiam się jakie myśli chodzą ci po głowie, gdy się na mnie gapisz? - zaczął mówić tak, aby tylko dziewczyna mogła to usłyszeć. Pochylił się i oparł łokcie na kolanach. - Rozwiejesz moje wątpliwości? - spytał, unosząc brew.
Ostatnio edytowany przez Rafael de Volcan (2014-01-31 17:41:11)
Offline
Admin | Fortis
Rafael de Volcan napisał:
- Zastanawiam się jakie myśli chodzą ci po głowie, gdy się na mnie gapisz? - zaczął mówić tak, aby tylko dziewczyna mogła to usłyszeć. Pochylił się i oparł łokcie na kolanach. - Rozwiejesz moje wątpliwości?
Nattalea uniosła brew, a w jej oczach pojawił się dziwny błysk.
- Zastanawiam się, jakby wyglądała twoja twarz odbita moim butem - powiedziała, a raczej wysyczała, kompletnie poważnie. Wredna jest, co poradzić. Do nikogo nie odezwie się normalnie, chyba... że do osoby starszej, do której ma szacunek... To znaczy, jedna na milion na całe życie żyjących na świecie. A na świecie żyje dużo milionów, so... wszystko nie zgadza się z moją interpretacją. Cóż poradzić, iż jestę idiotę?
Och, wow... You're stupid!
Offline
Fortis
Nattalea Parker napisał:
Rafael de Volcan napisał:
- Zastanawiam się jakie myśli chodzą ci po głowie, gdy się na mnie gapisz? - zaczął mówić tak, aby tylko dziewczyna mogła to usłyszeć. Pochylił się i oparł łokcie na kolanach. - Rozwiejesz moje wątpliwości?
Nattalea uniosła brew, a w jej oczach pojawił się dziwny błysk.
- Zastanawiam się, jakby wyglądała twoja twarz odbita moim butem - powiedziała, a raczej wysyczała, kompletnie poważnie. Wredna jest, co poradzić. Do nikogo nie odezwie się normalnie, chyba... że do osoby starszej, do której ma szacunek... To znaczy, jedna na milion na całe życie żyjących na świecie. A na świecie żyje dużo milionów, so... wszystko nie zgadza się z moją interpretacją. Cóż poradzić, iż jestę idiotę?
- To ciekawa koncepcja.- zaśmiał się.- I jak, dalej wyglądam tak przystojnie w twoich wyobrażeniach, Parker?- spytał. No, oczywiście musiało znaleźć się nazwisko, bo po imieniu nie nazwie, nigdy! Taka to już natura tego chłopczyny, cóż poradzić.
Offline
Admin | Fortis
Rafael de Volcan napisał:
Nattalea Parker napisał:
Rafael de Volcan napisał:
- Zastanawiam się jakie myśli chodzą ci po głowie, gdy się na mnie gapisz? - zaczął mówić tak, aby tylko dziewczyna mogła to usłyszeć. Pochylił się i oparł łokcie na kolanach. - Rozwiejesz moje wątpliwości?
Nattalea uniosła brew, a w jej oczach pojawił się dziwny błysk.
- Zastanawiam się, jakby wyglądała twoja twarz odbita moim butem - powiedziała, a raczej wysyczała, kompletnie poważnie. Wredna jest, co poradzić. Do nikogo nie odezwie się normalnie, chyba... że do osoby starszej, do której ma szacunek... To znaczy, jedna na milion na całe życie żyjących na świecie. A na świecie żyje dużo milionów, so... wszystko nie zgadza się z moją interpretacją. Cóż poradzić, iż jestę idiotę?- To ciekawa koncepcja.- zaśmiał się.- I jak, dalej wyglądam tak przystojnie w twoich wyobrażeniach, Parker?- spytał. No, oczywiście musiało znaleźć się nazwisko, bo po imieniu nie nazwie, nigdy! Taka to już natura tego chłopczyny, cóż poradzić.
- De Volcan ma o sobie zbyt duże mniemanie - zmierzyła go wzrokiem, unosząc brew jeszcze wyżej.- Nigdy mi się nie spodobasz, jestem za wysoką ligą - odwróciła głowę w drugą stronę. Tak jak to zwykle ona...- Idź się utop w morzu swej udawanej zajebistości, człowieku - dodała, zamykając oczy. Wtedy wyglądała tak niewinnie. Buhaha, Dziwnie pisać o Natt, iż wyglądała "niewinnie".
Och, wow... You're stupid!
Offline
Fortis
Nattalea Parker napisał:
Rafael de Volcan napisał:
Nattalea Parker napisał:
Nattalea uniosła brew, a w jej oczach pojawił się dziwny błysk.
- Zastanawiam się, jakby wyglądała twoja twarz odbita moim butem - powiedziała, a raczej wysyczała, kompletnie poważnie. Wredna jest, co poradzić. Do nikogo nie odezwie się normalnie, chyba... że do osoby starszej, do której ma szacunek... To znaczy, jedna na milion na całe życie żyjących na świecie. A na świecie żyje dużo milionów, so... wszystko nie zgadza się z moją interpretacją. Cóż poradzić, iż jestę idiotę?- To ciekawa koncepcja.- zaśmiał się.- I jak, dalej wyglądam tak przystojnie w twoich wyobrażeniach, Parker?- spytał. No, oczywiście musiało znaleźć się nazwisko, bo po imieniu nie nazwie, nigdy! Taka to już natura tego chłopczyny, cóż poradzić.
- De Volcan ma o sobie zbyt duże mniemanie - zmierzyła go wzrokiem, unosząc brew jeszcze wyżej.- Nigdy mi się nie spodobasz, jestem za wysoką ligą - odwróciła głowę w drugą stronę. Tak jak to zwykle ona...- Idź się utop w morzu swej udawanej zajebistości, człowieku - dodała, zamykając oczy. Wtedy wyglądała tak niewinnie. Buhaha, Dziwnie pisać o Natt, iż wyglądała "niewinnie".
- Mnie nie oszukasz, madame Parker.- powiedział to przesadnie miło. Wstał z fotela, zaciskając szczękę, odszedł kawałek i krzyknął:
- Zastosuje się do twojej rady i pójdę się utopić.- potem wykonał elegancki ukłon, godny królowej i wyszedł z pokoju, popychając groźnie jakiegoś chłopaka. Czyżby mały ataczyk nerwowy? Spokojnie, od czego jest meliska.
Offline
Admin | Fortis
Rafael de Volcan napisał:
Nattalea Parker napisał:
Rafael de Volcan napisał:
- To ciekawa koncepcja.- zaśmiał się.- I jak, dalej wyglądam tak przystojnie w twoich wyobrażeniach, Parker?- spytał. No, oczywiście musiało znaleźć się nazwisko, bo po imieniu nie nazwie, nigdy! Taka to już natura tego chłopczyny, cóż poradzić.- De Volcan ma o sobie zbyt duże mniemanie - zmierzyła go wzrokiem, unosząc brew jeszcze wyżej.- Nigdy mi się nie spodobasz, jestem za wysoką ligą - odwróciła głowę w drugą stronę. Tak jak to zwykle ona...- Idź się utop w morzu swej udawanej zajebistości, człowieku - dodała, zamykając oczy. Wtedy wyglądała tak niewinnie. Buhaha, Dziwnie pisać o Natt, iż wyglądała "niewinnie".
- Mnie nie oszukasz, madame Parker.- powiedział to przesadnie miło. Wstał z fotela, zaciskając szczękę, odszedł kawałek i krzyknął:
- Zastosuje się do twojej rady i pójdę się utopić.- potem wykonał elegancki ukłon, godny królowej i wyszedł z pokoju, popychając groźnie jakiegoś chłopaka. Czyżby mały ataczyk nerwowy? Spokojnie, od czego jest meliska.
Ja właśnie meliskę pije o.O
Natt spojrzała na niego, wstając z kanapy i uderzyła dłonią w stół, tak, że podskoczył. A łomot był straszny. Co z tego, że wszyscy w Pokoju Wspólnym na nią spojrzeli?
- NIE NAZYWAJ MNIE MADAME PARKER! - wydarła się, wkurzona tak bardzo, bardzo. Ludzie zaczęli szeptać, a ta wyprostowała się, poprawiła koszulkę i przybrała znów zimny wyraz twarzy.- A wy na co się gapicie? - zapytała. Natychmiastowo się odwrócili, a ona usiadła na kanapie, próbując się uspokoić. Ledwo się powstrzymała, od wybuchnięcia płaczem. Ale nie... Nikt nie zmusi Nattalei Parker do łez.
Och, wow... You're stupid!
Offline